Ukrainanie nie jest krajem zamożnym. Nie spełnia większości tzw. unijnych standardów – zarówno w zakresie gospodarki, jak i prawa, administracji, swobód obywatelskich. Z bardzo niskim PKB, olbrzymimi problemami demograficznymi, konfliktami społecznymi i regionalnymi. O tym wszystkim nie mówią Komorowski z Tuskiem w Warszawie, ani Kaczyński z Protasiewiczem na Majdanie. – i może dobrze. Bo Ukraina się miota; pomiędzy otwartą drogą do Europy, na którą ją po prostu nie stać, a decyzją, która skarze ją na totalne syfienie na wiele lat…


 Zresztą, nie myślę, by Ukraina znalazła się w UE szybko z wielu względów, po pierwsze, jak widać decyzja nie jest prosta, za decyzją idą długotrwale procesy o naturze logistycznej i wreszcie – Moskwa. Czarno to widzę; bo przecież po podpisaniu przez Ukrainę unijnego dokumentu Moskwa pokaże swoje sowieckie, zamordne oblicze. I nastąpi tak zwana dupa blada, albo raczej czerwona od ruskich kopniaków: kordon sanitarny na ukraińską żywność, cła na cały eksport, podniesienie cen na surowce, zamknięcie na klucz gazu i ropy. A wtedy wkurzeni Ukraińcy wrócą na Majdan....


 Dlatego Polska powinna wspierać Ukrainę. Nam też nie było lekko, a przecież startowaliśmy do Unii z nieco wyższego poziomu. Ale co możemy zaoferować Ukraińcom? Pracę? Zniesienie wiz? Czy mdłe przemówienia złożone ze schematycznych stwierdzeń jak domek ze starych klocków? A przecież minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow uznał, że: “reakcja państw zachodnich na niepodpisanie przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z UE jest histeryczna”...– Rozumiem, że zdaniem Moskwy, Europa nie ma co się martwić o Ukrainę: wsio budiet choroszo....


Pełne przemówienie Jarosława Kaczyńskiego w Ukrainie na Majdanie 1.12.2013